Specyfika i zawiłość zagadnień dotyczących Kościoła katolickiego są tak ogromne, iż każda osoba, która chce się zajmować – w szerokim tego słowa znaczeniu – tematyką związaną z Kościołem powinna uznać wiedzę uzyskaną dzięki uczestnictwu w katechezach szkolnych (nawet na poziomie ponadpodstawowym) za niewystarczającą, aby móc ten zamiar realizować. Zwłaszcza wtedy, gdy jedynie chęci są ogromne, a nie wiedza i umiejętności. Natomiast kompetencje ma się wtedy, gdy potrafi się je udowodnić. Co z kolei nie oznacza, że osoba uznająca siebie za kompetentną jest nią naprawdę. Albowiem można mieć wiedzę, ale nie umieć jej użyć (przekazać); można mieć wiedzę i umiejętności, zarazem nie chcąc ich używać; można bardzo chcieć i wiedzieć, ale dalej nie umieć. To zaś szczególnie wtedy, gdy nie zna się specyfiki zagadnień. Wówczas ani chęci, ani wiedza nie są wystarczające.

Tym bardziej, że kompetencje należy rozwijać. Co następuje przez pozyskiwanie nowej wiedzy. Pamiętając także o tym, że posiadana wiedza, gdy brak jest okazji do wprowadzanie jej w życie częstokroć zanika. Dlatego należy pogodzić się z tym, że kompetencje nie są czymś trwałym. Jedne z czasem będą zanikać, inne się zmieniać a kolejne należy rozwijać.

Tak też jest w przypadku zagadnień dotyczących Kościoła katolickiego. Ich specyfika i zawiłość sprawia, iż nie są to wyuczone na pamięć regułki, które następnie można „klepać”. O czym powinien wiedzieć nawet świetnie wykształcony ksiądz, aby nie stać się „robotem” uparcie powielającym schematy. Co jest szczególnie naganne wtedy, gdy – najczęściej (niestety!) bezmyślnie, gdyż dla wygody i/lub z lenistwa –  autor rewelacji a raczej bzdur powiela błędy, popełnione przez inne osoby.

Reasumując, osoba która nie posiada kompetencji najpierw powinna poznać specyfikę i zawiłość zagadnień dotyczących Kościoła katolickiego. Następnie – w sposób dalece wobec siebie krytyczny – zweryfikować swoją wiedzę. Gdyż tylko wówczas przez swoje działania dotyczące Kościoła katolickiego, temu Kościołowi nie szkodzi.