Rzeczywistość pokazuje, a skutki niespójnych działań potwierdzają, że z kreowaniem wizerunku medialnego, gdy tym zajmuje się wiele osób i na różnych płaszczyznach nie jest dobrze i nawet jest źle. Oczywiście nie ma potrzeby, by osoby zarządzające określonym podmiotem samodzielnie nadzorowały ten proces. Jednakże wtedy, gdy  we wszystkich środkach masowego przekazu, nie wyłączając portali społecznościowych, które są bardzo silnym narzędziem komunikowania, brak kontroli nad tym co i kto mówi na dany temat i/lub o określonym podmiocie może przynieść i najczęściej przynosi negatywne skutki. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej wtedy, gdy autorem przekazywanych treści jest przedstawiciel podmiotu mającego instytucjonalny autorytet (np. Kościół) i wówczas, gdy przekaz dotyczy tego podmiotu. W takim przypadku z reguły każde „ple-ple” jest szkodliwe. Zwłaszcza, gdy nie zważając na skutki działania, autorem paplaniny jest osoba – nawet za cenę skandalu – szukająca rozgłosu. W związku z czym, aby takim sytuacjom zapobiec i w sposób kontrolowany budować wizerunek (np. parafii) zawsze warto i trzeba mieć koordynatora, który o to zadba od „a” do „z”.